Bohaterowie, którzy nie poszli na zgniły kompromis



Radykalizm Solidarności Walczącej, widoczny m.in. w programie i przysiędze, przejawiał się w działaniu. SW dopuszczała każdą skuteczną formę walki z komuną, nawet – przy sprzyjających warunkach – otwartą walkę zbrojną.

Solidarność Walcząca to jedna z najbardziej zakonspirowanych organizacji walczących o niepodległość Polski w latach 80. Jej członkowie byli przedstawiani przez propagandę PRL jako terroryści, działający w niej ludzie narażeni byli na nieustanną inwigilację lub – jak jej założyciel Kornel Morawiecki – byli poszukiwani przez całą rzeszę funkcjonariuszy m.in. Służby Bezpieczeństwa.

Pomysł powołania Solidarności Walczącej narodził się w głowach ludzi nie godzących się na marazm ogarniający Solidarność, chcących w sposób radykalniejszy i bardziej zdecydowany walczyć o wolną Polskę, ludzi, którzy nie chcieli spocząć na laurach po pierwszych sukcesach „S” w walce z komunistyczną władzą. Założycielem Solidarności Walczącej był Kornel Morawiecki. Wraz z grupą ludzi, których spotykał w swojej działalności opozycyjnej od 1968 roku, założył SW. Pierwszymi działaczami organizacji zostali ludzie związani z „Biuletynem Dolnośląskim”, w którym działał Morawiecki. Dołączyli do nich również działacze NSZZ Solidarność oraz członkowie regionalnego komitetu strajkowego NSZZ Solidarność Dolny Śląsk. Taka grupa, połączona przez Morawieckiego, powołała w 1982 roku do życia Solidarność Walczącą. Bardzo szybko stała się ona jedną z głównych sił opozycji podziemnej. „Wyróżniał ją radykalny antykomunizm i jednoznaczne dążenie do obalenia systemu totalitarnego” . W ramach swojej działalności SW prowadziła intensywne prace wydawnicze, nadawano audycje radiowe organizowano wiele manifestacji i protestów.

Nowa organizacja padła na podatny grunt. Szybko okazało się, że ludzi niezadowolonych z marazmu komitetów strajkowych jest więcej. Choć SW powstała we Wrocławiu, już w kilka miesięcy później, zaczęły powstawać jej komórki w innych regionach Polski. Prężne ośrodki Solidarność Walcząca posiadała w Katowicach, Gdańsku, Lublinie, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie i Toruniu. Mniejsze komórki SW działały również w innych miejscowościach. „Według szacunków SB w 1986 roku organizacja obejmowała około 800 zaprzysiężonych członków oraz ponad 1000 aktywnych zwolenników.”  Z danych opracowanych przez SB wynika, że mniejsze oddziały, nazwane przez funkcjonariuszy grupami, obecne były w Legnicy, Lesznie, Wałbrzychu, Nowym Sączu, Krakowie, Warszawie, Opolu, Olsztynie, Zielonej Górze. „Grupa jest podstawową komórką SW. Są to ludzie, którzy razem działają, kształcą się i szkolą. Często grupy są samowystarczalne i same określają swe działania” – tłumaczył Andrzej Kołodziej w rozmowie z Alfredem Znamierowskim .

Członkiem Solidarności Walczącej mógł zostać każdy, kto identyfikował się z jej programem i założeniami. „SW czerpie wzory swej działalności konspiracyjnej z tradycji Armii Krajowej. Przyświecają jej również te same cele – Niepodległość i Demokracja. Wśród członków i instruktorów SW jest wielu byłych żołnierzy AK”  – tak o założeniach mówił Andrzej Kołodziej. W walce o Polskę Wolną i Niepodległą „SW czerpie wzory i natchnienie z wcześniejszych walk wyzwoleńczych narodu polskiego” . „Celem walki Solidarności Walczącej jest przywrócenie Polsce niepodległości i utworzenie Rzeczpospolitej Solidarnej o ustroju demokratycznym. (…) Zdaniem SW droga do niepodległej Rzeczypospolitej Solidarnej wymaga obalenia władzy komunistycznej, systemu określanego jako ‘socjalizm’, albo ‘realny socjalizm’” – dodawał Kołodziej.

Ponieważ organizacja była tajna, każdy jej działacz musiał złożyć przysięgę. Musiało się to odbyć w obecności dwóch członków SW.

Wobec Boga i /ojczyzny przysięgam walczyć o wolną i niepodległą Rzeczpospolitą Solidarną, poświęcając swe siły, czas – a jeśli zajdzie taka potrzeba – swe życia dla zbudowania takiej Polski. Przysięgam walczyć o solidarność między ludźmi i narodami. Przysięgam rozwijać idee naszego Ruchu, nie zdradzić go i sumiennie spełniać powierzone mi w nim zadania

  – tak brzmiała treść przysięgi SW. Była ona pewnego rodzaju streszczeniem programu organizacji. Pokazywała także radykalizm jej założeń i strategii. Członkowie, decydując się na dołączenie do Solidarności Walczącej, deklarowali gotowość oddania życia w walce o wolną Polskę. „Ponad wszystkich co robimy stoi nadzieja. Tożsama z wiarą w sens życia i ideałów. Silniejsza od śmierci” – tłumaczył Kołodziej . Podobnych deklaracji nie składało się w większości organizacji walczących w PRL z komuną. Również ich działacze nie byli zdecydowani oddać życie w imię działalności swojej organizacji.

Radykalizm SW, widoczny m.in. w programie i przysiędze, przejawiał się w działaniu. SW dopuszczała każdą skuteczną formę walki z komuną, nawet – przy sprzyjających warunkach – otwartą walkę zbrojną. Jednak za najskuteczniejsze uznawała demonstracje. Dlatego była jednym z głównych organizatorów manifestacji w 1983 roku po zakończeniu stanu wojennego. Na jednej ze swoich ulotek zachęcała nawet ludzi do produkowania koktajli Mołotowa, którymi chciała walczyć z wozami bojowymi MO i ZOMO .

Działacze Solidarności Walczącej wielokrotnie organizowali spektakularne akcje wymierzone w komunistyczne władze, albo wspierające działaczy opozycyjnych. Jedną z nich było umieszczenie na jednym z bloków w Gdańsku napisu wzywającego do uwolnienia więźniów politycznych. Litery, wielkie na kilka pięter, widoczne były w dużej części miasta. Akcję przeprowadzono pod (a właściwie nad) okiem SB i MO . W swojej działalności SW dopuściła się również ataku na lokalne władze partyjne, umieszczenia haseł niepodległościowych na tramwajach w wielu miastach oraz w sposób otwarty protestowała po aresztowaniu swojego założyciela Kornela Morawieckiego 9 września 1987 roku.

Jednak, jak wspomina Andrzej Kołodziej, codzienna praca działaczy SW nie była spektakularna. „Wydaje się i kolportuje bibułę, w której informujemy społeczeństwo o tym, co się dzieje, przedstawiamy nasze idee i cele, staramy się przełamywać nastroje apatii i zniechęcenia. Uczymy się posługiwać sprzętem, który pomaga zabezpieczyć konspiracyjne działanie i działanie to ułatwia” . To właśnie na wydawanie bibuły SW przeznaczała najwięcej czasu. „Łącznie wydawano około stu tytułów podziemnych pism, były to zarówno organy poszczególnych struktur regionalnych, jak i poważniejsze periodyki, jak na przykład ‘Biuletyn Dolnośląski’, ‘Czas kultury’, czy ‘Replika’. Głównym pismem była wrocławska Solidarność Walcząca’, dwutygodnik ukazujący się w nakładzie 20 tys. Egzemplarzy” . Książek wydawano zdecydowanie mniej, natomiast dużym wkładem finansowym były znaczki drukowane przez SW, które organizacja sprzedawała wśród swoich sympatyków.

Jednym z ważnych działań SW było nadawanie audycji radiowych. Od czerwca 1982 roku organizacja nadawała raz w tygodniu swoją audycję. Zaprzestała dopiero w 1989 roku. Audycje „realizowano w oparciu o nadajniki własnej konstrukcji, zwykle emitujące sygnał na paśmie oficjalnych programów radiowych. Wrocławskie ekipy szybko rozpoczęły nadawanie w innych miastach” . Mniejsze oddziały SW były wyposażone we własny sprzęt. „Doskonalimy łączność i prace Radia SW, które działa bardzo skutecznie i w wielu miastach oddawane było również na usługi struktur „Solidarności” – mówił Kołodziej . Wobec niezdecydowanej postawy „Solidarności”, SW rozpoczęła również inicjowanie strajków oraz budowę swoich komórek w zakładach pracy.

Skuteczność konspiracji Solidarności Walczącej oraz obawa przed jej działalnością kazały Służbie Bezpieczeństwa traktować jej rozpracowanie jako zadanie priorytetowe. Zajmowały się nim nie tylko zwykłe odziały SB, ale również wywiad cywilny, WSW, wywiad wojskowy, Stasi, czechosłowacka StB, a nawet KGB. Mimo ogromnych nakładów bezpieki, nie udało jej się rozpracować organizacji, ani nawet poznać jej struktur. „Na podstawie zachowanej dokumentacji można zaryzykować tezę, iż Służba Bezpieczeństwa w toku nasilonej pracy nie uzyskała cenniejszych danych na temat struktur organizacji, jej składu personalnego itp. (…) Jak się wydaje SB nie udało się wprowadzić tajnych współpracowników w kierownicze kręgi organizacji ani też zwerbować osób z tego grona” . Historia pokazała, że „działania operacyjne przynosiły efekt przede wszystkim w przypadku złamania przez działaczy reguł konspiracji” . Większość spraw SB związanych z SW zakończono dopiero w 1990 roku.

Brak sukcesów bezpieki wynikał m.in. z funkcjonowania kontrwywiadu SW - nietypowego dla organizacji niepodległościowych. Działacze Solidarności Walczącej posługiwali się skanerami, dzięki którym prowadzili nasłuch częstotliwości radiowych MO i SB. Dzięki temu nie tylko udało się uchronić wielu działaczom od przygotowanych przez SB zasadzek, ale również ujawnić agenta SB w organizacji. Członkowie Solidarności Walczącej aktywnie rozpracowywali również funkcjonariuszy. Każdy z członków przechodził szkolenie z „gubienia ogona” oraz technik prowadzenia samoobserwacji . Do tego dochodziły bardzo rygorystyczne procedury związane z działalnością SW. Jak mówi Andrzej Kołodziej w książce „Zaciskanie pięści. Rzecz o Solidarności Walczącej”, spotkania organizacyjne odbywały się w pewnych i sprawdzonych wcześniej lokalach, mówiono na nich szeptem, albo tylko pisano komunikaty na kartkach. Podczas wizyt, dzieciom gospodarzy przedstawiano Kołodzieja, jako kogoś innego, by nie wygadały się przez pomyłkę w szkole. Dzięki przestrzeganiu tych zasad Kornel Morawiecki i Andrzej Kołodziej – dwaj przywódcy SW – uniknęli aresztowania przez kilka lat działalności. W tym okresie odbyli kilka tysięcy spotkań organizacyjnych, brali udział w strajkach, uroczystościach, świętach. Zawsze znikali, nim SB zdążyła ich zauważyć. Zostali aresztowani dopiero, po załamaniu się jednego z działaczy, zatrzymanych przez SB.

Stanisław Żaryn

Przy pisaniu tekstu posiłkowałem się: „Solidarność Walcząca w dokumentach”, tom 1, IPN-KŚZPNP Warszawa 2007; „Solidarność Walcząca”, red. Anna Piekarska, IPN-KŚZPNP, Warszawa 2007; „Zaciskanie Pięści. Rzecz o „Solidarności Walczącej”, Alfred Znamierowski, Paryż, 1988.

Na zdjęciu: Kornel Morawiecki przemawia pod domem Wojciecha Jaruzelskiego w rocznice wprowadzenia stanu wojennego. Lider SW nigdy nie zaakceptował amnezji III RP.

Źródło: http://www.naszememento.pl/swiadectwa/bohaterowie-ktorzy-nie-poszli-na-kompromis