Państwowe odznaczenia dla Edwarda Klimczaka

 

 

 


23.03.2010

W ambasadzie RP w Niemczech przy Lassenstrasse 19-21 w Berlinie odbyła się uroczystość wręczenia Edwardowi Klimczakowi Krzyża Oficerskiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej nadanego mu w grudniu 2009 r. przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego "za wybitne zasługi w działalności na rzecz wspierania przemian demokratycznych w Polsce, za niesienie pomocy humanitarnej w czasie stanu wojennego oraz za działalność społeczną".

"Ale na pewno każdy z nas wie jedno. Ten krzyż należy sie Klimczakowi, a jego cząstki należą się wszystkim tym, którzy z dobrą intencją w sercu postawili choć raz nogę w redakcji Poglądu, którzy choć raz przekazali jakiś egzemplarz pisma komuś tam, którzy kiedyś tam mieszali farbę na sciany piwnicy przy Katzbachstrasse, którzy przy jakiejś tam Strasse powiewali flagami KOS, którzy … można by wyliczać prawie przez całą noc."

Leszek Woźniak

Dn. 23.03.2010 r.


 

 

Przemówienia ambasadora RP dr. Marka Prawdy

Szanowni Państwo!

Witam serdecznie wszystkich naszych gości. Dziękuję za przybycie. Witam pana senatora Rulewskiego. Dla mnie to bardzo szczególny honor, że mogę dziś być organizatorem spotkania, którego bohaterem jest Pan Edward Klimczak, wykładowca, tłumacz, ale nade wszystko emigracyjny działacz polityczny. Pan Edward Klimczak należy z całą pewnością do najbardziej czynnych, zaangażowanych obrońców "Solidarności" w Europie Zachodniej; organizował pomoc dla prześladowanych działaczy "Solidarności", był łącznikiem między Polską a Niemcami, między Niemcami a innymi krajami Europy Zachodniej, mobilizował środowiska emigracyjne i pozyskiwał niemieckich przyjaciół do akcji wspierających polską opozycję.

Pan Edward Klimczak był tłumaczem w tamtym okresie, ale tłumaczem w bardzo szczególnym sensie — był tłumaczem polskiego doświadczenia i polskiego losu, był osobą, która w ogromnym stopniu przyczyniła się do tego, że dziś Europa mówi językiem również Wschodu. Jeżeli dziś istnieje coś takiego jak opowieść ogólno ????, to ten głos w naszej części Europy jest słyszalny. Jest to w ogromnym stopniu zasługa takich osób jak pan Edward Klimczak. Wszyscy czujemy się wyróżnieni obecnością pana Jana Rulewskiego ???? legendy "Solidarności", Pierwszej "Solidarności" z roku 80., dzisiejszego laudatora, któremu zaraz oddam głos. Już to, już ta obecność pana Senatora świadczy o tym, że spotkanie dzisiejsze ma charakter niezwykły, a na pewno chciałbym, abyśmy je tak zapamiętali.

Bo niezwykła jest biografia Edwarda Klimczaka i przesłanie, które z niej dla nas wynika. W tej historii życia odbijają się wielki polskie doświadczenia i dylematy, są to typowe dylematy okresu powojennego — zostać czy wyjechać, przystosować się czy sprzeciwiać, mieć święty spokój czy mieć marzenia.

Edward Klimczak był zawsze po stronie marzeń, ale nie tylko po stronie marzeń, był także zwsze po stronie wartości. Bronił wartości tych, które były wartościami Andreja Sacharowa, jeżeli w roku 83 legendarna postać w Berlinie, pan Rainer Hildebrandt zorganizował głodówkę na rzecz Andreja Sacharowa to po to, żeby zaprezentować te same wartości. Były to te sama wartości. Jest coś poruszającego, w tej międzynarodowej wspólnocie losów, tak jak poruszające jest zdjęcie w Poglądzie, na którym możemy widieć Pana Christiana Bergemanna i Edwarda Klimczaka, kiedy niosą taki wielki sztandar z napisem "Solidarność żyje!"

Dlatego uhonorowanie Edwarda Klimczaka dzisiaj jest dla nas formą opowiedzenia się za taką właśnie wspólnotą wartości. I chciałbym, żeby to miejsce kojarzyło się właśnie z taką wspólnotą wartości.

Jest dla mnie wielkim zaszczytem poprosić o głos pana senatora Jana Rulewskiego, zanim przejdziemy do naszej uroczystości. Bardzo proszę, Panie Senatorze.


Laudacja Wiceprzewodniczącego Pierwszej "Solidarności" senatora Jana Rulewskiego

 

Dziekuję, Panie Ambasadorze, za tą uroczystość, którę Pan zorganizował jak gdyby pozaplanowo.

Gdybym miał wybierać między moim wystąpieniem, a tym, co się dzieje, to zrezygnowałbym. Sam fakt, że aż tylu sympatycznych ludzi przybyło na tą skromną uroczystość, jest właściwie dostateczną laudacją pod adresem człowieka, którego prezydent Rzeczypospolitej Polskiej postanowił odznaczyć Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi dla Państwa Polskiego. Ale obowiązek delegacyjny wymaga, aby popełnić parę słów pod adresem pana Edwarda Klimczaka, który dla mnie nie jest tylko jednym z mieszkańców, jednym z rodaków żyjących na obczyźnie. Jest człowiekiem, z kórym złączyło mnie głębokie doświadczenie.

 

Jak go poznałem, to dwie rzeczy odkryłem: wrażliwość na krzywdę drugiego człowieka, która nie miała charakteru narodowego, która była — podobnie jak w "Solidarności" — otwarta na wszystkich, nawet tych, co — przymuszeni — prześladowai nas. I druga rzecz to odwaga. Ta odwaga to kontynuacja etosu polskiej inteligencji, która od dwóch-trzech wieków musiała łączyć wysiłek intelektualny i zawodowy z obowązkiem walki o wyzwolenie narodowe.

 

I wydaje mi się, że mój Kolega czynił to dobrze. Zaczynał od skromnego serwisu, by rozwijać publicystyczne pismo Pogląd. Dlatego robił to, na czym najlepiej się znał, zaangażowany polonista, powiedziałbym, już nawet intelektualista.

W Polsce w okresie stanu wojennego wychodziło 1400 informatorów i gazetek, ale rzadko wśród nich można było spotkać pisma publicystyczne. Jak się wydaje po czynie, który zainicjował Edward tworząc pismo, a potem stowarzyszenie ludzi zacnych, odważnych, tkwiło przekonanie na emigracji, że trzeba myśleć o tej Polsce, która nastąpi, prędzej czy później, ale nastąpi. Pismo stało się miejscem, w którym budowano alternatywy. Dlatego wśród autorów, którzy publikowali byli pan Władysław Bartoszewski, Tomasz Jastrun, Herbert, przedruki z paryskiej "Kultury".

Pismo nie było tylko pismem wewnątrznym przeznaczonym dla polskich uchodźców. Wydanie w języku niemieckim "Meinung", choć może skromne, jednak wydaje mi się, że tworzyło już wówczas zrozumienie wśród przyjaciół z Niemiec do trudnych polskich spraw. Mało kto wie, że komuniści ideowo rozbijali nasz opór oto takim twierdzenien: " No dobrze, macie rację, Polska powinna być niepodległa, ale czy wy macie gwarancję, między innymi Niemców, że Polska zostanie zachowana w granicach układu pojałtańskiego?"

To był istotny argument w debacie politycznej o kształcie przyszłego państwa, ale Pogląd i inni w opinii niemieckiej budzili przekonanie, że ta Europa nie musi wracać do staych konfliktów narodowościowych. Mur berliński padł fizycznie, ale trudniejszy był mur naniesony przez napór pokoleń, w tym propagandy komunistycznej. Przecież to była dyskusja, owszem o strajkach, demonstracjach, ale dyskusja o przyszłym kształcie Polski. Pogląd, jak powiedziałem, nie był tylko pismem, gromadził wokół siebie ludzi czynu, co przerzucali przez — zdawałoby się niebotyczne granice, obciążone dodatkowymi sankcjami stanu wojennego, — książki, materiały poligraficzne. Docierały one choć w skromnej formie do ośrodków internowania, w których między innymi przebywałem. Więcej — nie wiem, jak to się stało, że autorzy, którzy nie mogli być, bo się bali nawet, pisać w polskich gazetkach, znależli otwarte forum na szpaltach Poglądu.

Oczywiście, podstawowym zadaniem Poglądu w tamtych czasach wobec mnie, wobec nas internowanych i aresztowanych była walka o uwolnienie więźniów. I był jeden taki moment w historii tej walki, kiedy opozycja i rząd zgadzali się w jednym, że trzeba nas uwolnić, tylko myśmy nie chcieli, bo myśmy z kalkulacji wynosili, że opłaca się siedzieć po to, żeby walczyć. Nie zrozumiał nawet tego odwiedzający nas Sekretarz Generalny ONZ... że w więzieniu można walczyć!

Proszę Państwa, żeby nie przedłużać tego wystąpienia, zwłaszcza, że Edziu na moje pytanie, co chciałby, żebym powiedział: — nic nie mów, wystarczy uśmiech, obecność. Ale ja jestem związkowiec i negocjuję, i uważam, że należałoby powiedzieć jeszcze parę słów. A uśmiech i tak dostaniesz.

W Polsce w wyniku działań tego rodzaju ludzi, a szczególnie takich Polaków, w 89 roku zbliżyła się perspektywa niepodlegości. Zaczęły milknąć opozycyjne pisemka, zamilkła Wolna Euopa i Radio Waszyngton, Polacy zaczęli brać los w swoje ręce. W redakcjach gazet pojawili się ludzie, którzy właśnie tutaj odbywali praktyki i umieli pisać w konwencjach wolnego słowa. Jako polityk nie zawsze się z tym zgadzam, ale jedno w Polsce jest niepodważalne, właśnie wolne słowo. Podważa się Sejm, Senat, nawet moją osobę, ale nikt nie chce podważać wolnego słowa. Bo takie doświadczenie jest doświadczeniem Polski. Obiecałem zakończenie, nie bardzo znalazłem myśl, zatem warto uciec się do tego, co już ludzkość powiedziała i co jest bardzo blisko, gdyż w podobnej jesteśmy życiowej sytuacji. Zakończę zatem może apostolsko:

Edziu! W wielkich zawodach uczestniczyłeś, wiary dochowałeś, bieg ukończyłeś!

(Oklaski)


Mowa dziękczynna odznaczonego Edwarda Klimczaka

 

Szanowny Panie Ambasadorze!

Chcę najserdeczniej podziękować Panu za to, że Pan urządził tę wspaniałą uroczystość dla mnie. Bardzo dziękuję.

Słyszę, że pani Labrenz-Weiß tłumaczy na język niemiecki z dobrym powodzeniem. Jeśli pan Tucholski mógłby tam dołączyć? Jeśli Marek daje sobie radę, to jest wszystko w porządku, więc ja będę mówił tylko po polsku, albo mogę mówić w dwóch językach.

Also, ich sehe, dass Frau Labrenz-Weiß es übersetzt, und mein Sohn Marek tut es auch. Vielleicht werde ich dann nur polnish reden. Wenn unsere verehrten deutschen Gäste es verstehen können, dann begrenze ich mich, dann verzichte ich auf Zweisprachigkeit. Ist das OK?

Ambasador dr Marek Prawda

Das ist OK, wir haben aber Einiges zu erledigen.

Oczywiście, proponuję, abyśmy w tej chwili przeszli do naszego najważniejszego aktu, o co poprosimy naszego bohatera. Chciałbym, nawiązując do tego, co powiedział pan Jan Rulewski, powiedzieć najpierw, że dekorujemy Pana naszym uśmiechem — wszystkich tutaj obecnych, ale przede wszystkim wdzięcznymi uczuciami. I to chciałbym powiedzieć najpierw, zanim przejdę do właściwego aktu.

Mam dzisiaj ogromny zaszczyt i wielką osobistą przyjemność w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej udekorować pana Edwarda Klimczaka Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej za szczególne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za działalność humanitarną i działalność społeczną. Serdecznie gratuluję. Proszę przyjąć te odznaczenie.

(Ambasador dr Marek Prawda dekoruje Edwarda Klimczaka Orderem Zasługi - oklaski)

Edward Klimczak

Najserdeczniej dziękuję! Jest to dla mnie bardzo ważny moment w moim życiu. Nie chciałbym wygłaszać przemowy, mówić o tym, jak ta nasza praca w Poglądzie wyglądała. Rozdałem Państwu nasz-mój flyer, w którym udokumentowane jest to, i o tym mogę nie mówić. Chciałbym jak najserdeczniej przywitać wszystkich gości, najpierw zacznę od laudatora, jeśli Państwo pozwolą.

Jana Rulewskiego poznałem 19 marca 1981 roku. On poznał mię kilka lat później. To właśnie dziwne: ja go poznałem wtedy, a on trzy lata - cztery lata później poznał mnie. W tym dniu fotografia pobitego i zakrwawionego Jana Rulewskiego, który w prezydium wojewódzkiej rady narodowej, w ratuszu w Bydgoszczy został napadnięty przez zomowców i pobity, obiegła cały świat. Pokazywano to również w telewizji. Był to dla mnie również moment przełomowy, w sensie uczuciowym. Byłem tym zaszokowany, i w momencie kiedy Jaruzelski postanowił zlikwidować "Solidarność", przypomniałem sobie oczywiście ten moment i powiedziałem sobie, że ja jako ten maleńki człowiek w Berlinie postaram się zrobić wszystko, żeby mu się to nie udało. Tak samo zresztą była to myśl, którą przekazał mi Władysław Bartoszewski, który w czasie wojny stwierdził, że Hitler, najsilniejszy człowiek w Europie, postanowił zlikwidować Żydów wszystkich, a on mu na to nie pozwoli. I mu się to udało! A Jaruzelski powiedział, że zlikwiduje "Solidarność", a ja powiedziałem, że mu się to nie uda i będę robił wszystko, właśnie w tym dniu 13 grudnia podjąłem tę decyzję, 13 grudnia 1981 roku, że mu się to nie uda. I zawsze myślałem o Janie Rulewskim, również później, kiedy spotykaliśmy się wielokrotnie i kiedy był moim gościem, byłem mu zawsze wdzięczny za "Solidarność", za "Solidarność, która otworzyła Polakom drogę na Zachód, również mojej matce do mnie. To był dług wdzięczności i ten dług wdzięczności starałem się zawsze spłacić.

Jest dla mnie ogromnym zaszczytem i honorem, że właśnie Jan Rulewski, wiceprzewodniczący jednego z największych związków zawodowych świata w owym okresie, jest tutaj i jest laudatorem. Jest również moim przyjacielem. Jest to dla mnie sukces życia, i serdecznie Ci dziękuję za to, że przyjechałeś.

 

Chciałbym wspomnieć tych, którzy dokonali tego razem ze mną. Wszyscy ci ludzie zasługują na odznaczenia, zasługują na wyróżnienie. Każdy, kto brał udział w demonstracji, każdy, kto coś napisał, każdy, kto dołożył własną cegiełkę, był człowiekiem niezwykłym, dlatego że tak to jest zwykle w historii, że większość tych ludzi milczy, większość jest powolna, a ci, którzy robią coś, ci, którzy wysuwają się do przodu, ci narażają się również na niebezpieczeństwo. I tak jak Pan kiedyś powiedział (mówca zwraca się do Ambasadora), musimy mieć kulturę pamięci — Erinnerungskultur — i później po latach musimy o nich pamiętać, bo to tworzy naszą społeczność, to tworzy nasz naród, to tworzy naszą wspólnotę. I dlatego też wszystkim tym, którzy cokolwiek zrobili, przychodzili na demonstrację, pomagali, pisali — serdecznie w tym momencie dziękuję. Chciałbym powiedzieć, że wielu z nich odeszło już od nas i na pewno znamy ich nazwiska.

Odszedł Tadeusz Podgórski, członek PPS, pracownik Radia Wolna Europa, ten który wprowadził mię w krąg Rady Narodowej w Londynie.

Odszedł Andrzej Chilecki z Kolonii, korespondent "Kultury", któremu ogromnie dużo zawdzięczam, bo to był właśnie człowiek, który utorował nam drogę do Frankfurckich Targów Książki i do wielu innych rzeczy.

Odszedł wspaniały Rafał Gan-Ganowicz – można książkę jego przeczytać pt "Kondotierzy" – który był w Paryżu, był również przedstawicielem paryskich wydawnictw i walczył z komuną nawet w Afryce w Legion d´honneuer, pardon w Légion étrangère, w Legii Cudzoziemskiej i pomagał oczywiście "Solidarności Walczącej" w Polsce.

Odszedł Wojciech Gruszecki, który był członkiem TKK, też współpracował z Poglądem.

Odszedł Maciej Rybiński w roku ubiegłym, który przez rok..., który był wielkim piórem w Polsce, jednym z największych felietonistów i który przez rok był redaktorem naczelnym Poglądu.

Odszedł Jerzy Hofman, mało znany człowiek, który jeszcze w czasie Poglądu miał ogromne kontakty z ludźmi kultury i pisał właśnie o nich.

Odszedł ksiądz Franciszek Blachnicki, człowiek, który założył oazę "Światło-Życie" w Carlsbergu w Nadrenii Palatynacie, tam organizował spotkania, i miałem szansę właśnie dzięki księdzu Blachnickiemu poznać tak wspaniałych ludzi, o których kilka słów później powiem, a którzy są również na sali.

Odszedł Tadeusz Folek, prawnik z Kolonii, który prowadził bezpośrednio w Kolonii porady dla Polaków, bezpłatne, który wydał książkę — pierwsza książka Poglądu nazywała się "Prawo Azylu" — "Das Asylrecht" (tu po niemiecku:) Das war das erste Buch, das wir herausgegeben haben. (I tłumaczenie:) To była pierwsza książka, którą myśmy wydali, a layout do tej książki zrobił Christian Bergemann. Christian Bergemann — młody Niemiec robi layout do polskiej książki.

Odeszło wielu innych, których nazwisk nie znam. Wszystkim im wszyscy bardzo dużo zawdzięczamy, i Polska również!

Z tych, którzy są tutaj, chciałbym najpierw powitać niemieckich gości.

Jednym z niezwykłych gości i niezwykłych ludzi jest profesor Helmut Wagner (oklaski). Profesor berlińskiego uniwersytetu FU zdecydował się na niezwykły krok, bo po ogłoszeniiu stanu wojennego przyszedł tutaj (dzisiejszy budynek ambasady RP w Berlinie przy Lassenstrasse był siedzibą peerelowskiej Misji Wojskowej — przyp. KED) i złożył protest na piśmie przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. To go kosztowało kilka lat zakazu wjazdu do Polski, bo oczywiście wszyscy ci, którzy protestowali przeciwko stanowi wojennemu, byli natychmiast przez komunistyczny reżim atakowani i karani.

Więc wśród naukowców niemieckich takich osób nie znam. Zrobił to profesor Lämmert, ówczesny prezydent uniwersytetu. Właśnie pod naciskiem naszym, Poglądu, i niemieckich Kolegów, też złożył oświadczenie, złożył oświadczenie prasowe. Ale kto przyszedł tutaj i sam powiedział, że protestuje? Takich osób nie znam i za to należy mu się zawsze i do końca wielkie uznanie (oklaski).

Z niemieckich gości chciałbym powitać Christiana Bergemanna (oklaski). Pan dr Prawda mówił o tym, że dr Rainer Hildebrandt, dyrektor Muzeum Muru Checkpoint Charly, — tu jest pani Hildebrandt, o której też powiem kilka słów poźniej — zorganizował demonstrację, międzynarodową demonstrację w centrum Berlina, i to się nazywało "Rettet Sacharov!" — "Ratujmy Sacharowa!". To była głodówka kilkudniowa, w której ja również wziąłem udział. Siedzieliśmy przed Kościołem Pamięci na schodach ...

Pani Lidio! Jest pani Lidia tutaj? Jeśli Pani może przynieść tą moją czarną torbę? Ja chciałbym zdjęcia tam wyjąć, które zapomniałem. Bardzo proszę, najmocniej przepraszam.

I Christian Bergemann właśnie widząc mnie ze znaczkiem "Solidarności", bo ja byłem jedynym Polakiem, jedynym Polakiem, który uczestniczył w tej głodówce, przyszedł do mnie i zaczął ze mną rozmawiać, i w tym momencie poznaliśmy się. Christian Bergemann brał udział we wszytkich akcjach solidarnościowych, był od samego początku do samego końca razem z nami i robił ciekawe rzeczy. Kupiliśmy np. maszynę do robienia puszek z kiełbasą, ale zamiast kiełbasy wkładaliśmy tam Mini-Poglądy i Mini-"Kultury", następnie było to szwajsowane, folia była zaszwajsowana, dolewano do tego wody, a Christian na tej maszynie robił to wieczko, zakrywał to hermetycznie. I te kiełbaski były wysyłane do Polski. Maszyna stoi w Muzeum Muru, w Checkpoint Charly można ją zobaczyć. I to była wielka tajemnica, nikt o tym nie mógł wiedzieć, dlatego że jeśliby się to rozeszło wokół, to byłaby to plajta zupełna, to byłaby to zupełna plajta .

(Pani Lidia Dąbrowska podaje teczkę)

 

Serdecznie dziękuję, przepraszam najmocniej. Dziękuję pani serdecznie. Na tę okazję zrobiłem kilka odbitek. Właśnie tu jest takie zdjęcie. Nie wiem, ale na pewno w archiwum Checkpoint Charly są takie zdjęcia. To jest zdjęcia dla ... (Link do zdjęcia) Rainer Hildebrandt, Edward Klimczak, Gabowitsch, tu jest Maksimow, Cornelia Gerstenmaier ... To są rosyjscy dysydenci z całej Europy, razem na tej "Głodówce za Sacharowa". Christiana tam jeszcze w tym momencie nie było.

Dziękuję, Christianie za to, że przyszedłeś, za to, że byłeś z nami, i myślę, że się tutaj jeszcze spotkamy (oklaski).

Niezwykłym, zupełnie niezwykłym gościem i niezwykłym człowiekiem dla nas wszystkich, a dla mnie szczególnie, jest Peter Raina, człowiek absolutnie niesamowity, bo kto by przypuszczał, że ktoś, kto się urodził nawet we wspaniałej rodzinie — w Kaszmirze —, zajmie się historią Polski, nauczy się języka polskiego, stanie się właściwie pół-Polakiem i polskim historykiem. Mało tego, mało tego! Ja poznałem Petera Rainę w dniu 13-go, 14-go albo 15-go grudnia (1981 r. — dopisek), 14-go albo 15-go grudnia razem z Krzyśkiem Kasprzykiem był inicjatorem wiecu, i przemawiał na tym wiecu, również jako tłumacz, w auli Uniwersytetu Technicznego. To było pierwsze wielkie zgromadzenie protestacyjne — niemieckie — (przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce — dopisek) w tym mieście. I Peter Raina był właśnie tym człowiekiem, który to zorganizował. Oprócz tego oczywiście napisał również wiele książek, pomagał "Solidarności" później i również polskiej opozycji wcześniej. W Polsce jest na pewno wśród obcokrajowców, którzy zajmowali się tego rodzaju działalnością, jest number one.

Kolejnym gościem niemieckim jest Roland Mischke. Roland Mischke, młody pastor z Niemiec (z NRD -dopisek Ked), przyjechał do Berlina Zachodniego gdzieś w roku 1983-84, dokładnie nie wiem, i pomagał mi w redagowaniu niemieckiego wydanie Poglądu — Meinung. Ja pierwsze cztery wydania zrobiłem sam, i to było naprawdę wielkie obciążenie, tłumaczyłem wszystko i sam to redagowałem. Było bardzo mało Niemców, którzy mogliby mi na tym poziomie pomóc. Kiedy zjawił się Roland Mischke, wszystko poszło bardzo szybko: ja brałem polskie teksty, czytałem je po niemiecku, a on pisał na maszynie, i działo się to szybko. Byliśmy tandemem, teamem, który robił to doskonale. A sam pracując w Poglądzie publikował również w niemieckich mediach, zdobył nagrodę dziennikarską, niemiecką, i jako dziennikarz, młody, z nagrodą … oczywiście z pocałowaniem ręki wzięli go do FAZ, do Frankfurter Allgemeine Zeitung,

poszedł pracować do Frankfurter Allgemmeine Zeitung, w którym czytałem jego artykuły, jego wywiady z wielkim podziwem. Pamiętam właśnie Twój wywiad z Meliną Merkury, która była słynną światową aktorką i ministrem kultury w Grecji. Wszyscy pamiętamy film "Never on Sunday", który ją zrobił wielą gwiazdą. I tutaj czytam Roland Mischke w Grecji

cdn

 

 

Lista gości (w opracowaniu)

 

Nadesłane listy i gratulacje


Najserdeczniej dziękuję wszystkim, którzy zaszczycili mię swoją obecnością na uroczystości w ambasadzie.  Dziękuję za pisemne i telefoniczne gratulacje. Tych ostatnich nie mogę opublikować, bo ich nie nagrywałem, zostaną jednak w mojej pamięci. Dzięki. Poniżej publikuję nadesłane maile.

Edward Klimczak


Montag, 1. März 2010 17:51
Christian Bergemann

Lieber Edward,

heute habe ich die Einladung der Botschaft anlässlich der Verleiung des
Offizierskreuzes erhalten.

Ich werde selbstverständlich kommen. Es freut mich außerordentlich, dass
Dein jahrelanges Engagement nun auch auf diesem Wege gewürdigt wird.

… … …

Ich hoffe, Dir geht es gut.Viele Grüße auch von Karin und Luisa (Sie geht im Juli für 1 Jahr nach Neuseeland als Austauschschülerin).

Christian


Freitag, 26. März 2010 16:38

Jadwiga Chmielowska

SW Katowice

Szanowny Panie Edwardzie!
GRATULUJĘ Z CAŁEGO SERCA!!!
http://swkatowice.mojeforum.net/post-vp27851.html#27851

(SW Katowice, SW Warszawa, Piotr Hlebowicz, Kazimierz Michalczyk  i inni)

Pozdrawiam
Jadwiga


Sonntag, 4. April 2010 14:49
Ewa Folek

Drogi Panie Edwardzie!  
Wielka radość sprawiła mi wiadomość o odznaczeniu Pana Krzyżem Oficerskim. Sama jednak nie mogłam w tej uroczystości uczestniczyć, bo ostatnio stan mego zdrowia się pogorszył i choć wprawdzie dziś podróże lżej się znosi niż dawniej pociągami, ale jednak nie byłam w stanie i  tej lżejszej podróży  przebyć.
Szkoda, że musiało tyle lat uplynać, aż ktoś sobie wreszcie o Panu przypomniał !!
Dlaczego to tak jest, że niechętnie się widzi i uznaje zasługi własnych obywateli.
Czy jest to tylko polska cecha charakteru?
Zmieniając temat —  Życzę Panu  miłych i zdrowych Świąt.

Ewa Folek


16. Februar 2010 16:51
Viktor Grotowicz

Edwardzie,
gratuluję odznaczenia i dziękuję serdecznie za zaproszenie.
Niestety, w tym terminie nie będę mógł pojechać do Polski.
Pozdrawiam
Viktor
To była tak zwana freudowska pomyłka! Jestem we Wrocławiu.
Pozdrawiam
Viktor


Montag, 8. März 2010 16:01

Anna Hadrysiewicz

Drogi Edwardzie,
Dowiedziałam się od Lilki Szackiej o odznaczeniu Ciebie Krzyżem Oficerskim Orderu Polonia Restituta. Ta wiadomość sprawiła mi dużą radość. Pragnę Ci z całego serca pogratulować. Bez wątpienia należysz do osób, które w ważnym historycznie dla Polski jak i Europy czasie odegrały znaczącą rolę. Lila Szacka prosiła, bym i także w jej imieniu przekazała Ci gratulacje. Jej stan zdrowia nie pozwala niestety na wzięcie udziału w tej uroczystości.

Tak więc jeszcże raz podwójne gratulacje i uściski.

A poza tym, co u Ciebie słychać, daj znać o sobie, może spotkamy się na małe pogaduszki
. … … …

Serdecznie pozdrawiam
Anka Hadrysiewicz


Mittwoch, 24. März 2010 09:45
Tibor Jagielski

edward,
gratulacje w imieniu
pani hannelore lauffer składam ci dopiero teraz.
dlac
zego?
primo:nie mogła się zjawi
ć osobiście, gdyż miała niestety w niedzielę wypadek,
ale szcz
ęście w nieszcściu, skończyło się wstrząsem mózgu i siniakami;
secundo: mieszkamy, jak to się m
ówi, za miedzą,
a dzie
ń wczorajszy poświęciłeś słlusznie ludziom, którzy przyjechali z daleka.
życ ci dalsżej owocnej pracy,
a p
rzede wszystkim jak najwięcej zdrowia.
pami
ętaj, że gdybyś potrzebował pomocy, zawsze się możesz do mnie zwrócić,
a ja, w ramach moich skromnych mo
żliwości, stoję do twojej dyspozycji.
tibor


Sonntag, 21. Februar 2010 10:35
Leszek Kaleta

Cześć!
Gratuluję. Dobrze, że nasza praca nie poszła w zapomnienie. Jak widzę, walczysz dalej. Takie charatery jak Ty, nie spotyka się często. Zawsze mi to imponowalo i za to Cię ceniłem. Muszę przyznać, że sporo się od Ciebie nauczyłem. Mam nadzieję, że walczysz też z Twoimi "dolegliwościami". Dąbrowki informuje mnie od czasu do czasu. W załączeniu moje "archiwum". Całość poszła przez Dąbrowskiego gdzieś do Polski na uniwersytet, więc nie mam nic, oprócz tych kilku zdjęć.

Pozdrowienia.

Mam nadzieję, że będziemy od czasu do czasu w kontakcie.

Leszek


Julita Karkowska
Nowy Jork,12.02.2010, poprzez SKYPE, Chat

Mój Drogi,
przede wszystkim gratuluje z całego serca! Bardzo się cieszę, ale, niestety, mowy nie ma o tym, żebym mogła uczestniczyć w tej uroczystości. Gdybym była w NY - wyskok do Berlina nie jest znowu takim wielkim problemem, ale od 13 do 28 marca będę na mojej ukochanej wyspie, czyli na Bonaire. Ty będziesz fetowany, a ja pod wodą jedynie wypuszczę bąbelki na tę okoliczność.

Julita


Czesław Karkowski
Datum:
Thu, 18 Feb 2010 15:28:18 -0500
An: <klimczak@zedat.fu-berlin.de

Drogi Edku,
Przede wszystkim gratuluję. Od dawna Ci się to należało, ale jak wiesz do zaszczytów, nagród, odznaczeń pchają się przede wszystkim inni. Jak tutaj oglądam czasami w konsulacie polskim ceremonie odznaczeń, to mnie śmiech bierze. Zwykle honorowani są ludzie, których zasługi są niewielkie, albo zgoła minimalne,
których w ogóle nigdzie nie było.
Cieszę się, że gdzieś Pogląd się przebija i powoli wchodzi w historię najnowszą - nie bez mojego, muszę przyznać udziału, bo mój tekst o Poglądzie był praktycznie pierwszy na ten temat i jak dotąd chyba jedyny, choć moja znajoma z opolskiego uniwersytetu miała wysłać do Berlina jakiegoś magistranta. Ale chyba nic z tego nie wyszło.
Najważniejsże, że sprawa została zaznaczona.
Rzeczywiście, raczej nie przyjadę do Berlina na ceremonię — marzec to niedobry termin, ale koniecznie przyślij mi zaproszenie. Na pamiatkę. Na adres
… … …

Trzymaj się dzielnie, Edek, nie daj się i zawiadamiaj o dalszych Twoich sukcesach i Poglądu.
Pozdrowienia,
Czesław


Marek Aureliusz Pędziwol

Czeski Cieszyn, dn.05.02.2010  08:21:12 poprzez SKYPE. Chat

 

Witaj!

Serdeczne gratulacje i niemniej serdeczne podziękowania za myśl o zaproszeniu mnie do Berlina. Nie umiem Ci w tej chwili powiedzieć, czy będę mógł przyjechać, bo z powodu choroby mojej pani nic nie jest pewne. Ale zaproszenie możesz przysłać

Marek Pędziwol

 


Samstag, 6. März 2010 14:12
Józef Pless
(Warszawa)

Edwardzie drogi,

bardzo się cieszę z Twoich sukcesów. Gratuluję.
Dziekuję za zaproszenie do ambasady. Niestety, wczoraj wyszła moja nowa książka i mam caly szereg promocji, i właśnie jedna z nich odbędzie się w tym samym czasie.
Liczę na nasże spotkanie. Gdybyś chciał coś poczytać o książce, to znajdziesz info na stronie
www.norbertinum.pl
Ściskam Cię przyjacielu, jestem z Ciebie dumny!
Jo


Montag, 22. Februar 2010 19:18
Wiesława Piątkowska-Stepaniak

Wielce Szanowny Panie,
Proszę przyjać serdecznie gratulacje.
Jest mi niezmiernie miło, że mogłam zamieścic w książce teksty mówiące przynajmniej o fragmencie znakomitej Pana pracy i działalności.
Raz jeszcże gratuluję tak prestiżowego odznaczenia.
 Dziękuję również, że Pan uwzględnia moją na tej uroczystości obecność. Jestem zaszczycona.
Podaję adres:
… … …
Będę starała się być na uroczystości, ale dziś jeszcze — ze względu na spiętrzenie spraw zawodowych – nie mogę ostatecznie tego potwierdzić.  
Rozważając różne możliwości, myślę o przekazaniu na uroczystość książki. Mogę wysłać kilka egzemplarzy do ambasady, a może będzie jechał na uroczystość Roman Żelazny? Może zabierze książkę po drodze.
Pomyślimy.
Gratuluję, serdecznie pozdrawiam
W. Piątkowska-Stepaniak


Jerzy Przystawa
Wrocław, 15.03.2010 r.

Kochany Edku,

dziekuję Ci za zaproszenie do Ambasady RP na uroczystość przyznania Ci przez Prezydenta  Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej i prawdziwie ubolewam, że nie będę miał przyjemności uczestniczenia w niej. Tak się nieszczęśliwie składa, że dokładnie tego samego dnia, 23 marca, mam od dawna ogłoszone wystąpienie na Studium Generale Uniwersytetu Wrocławskiego i nie mogę tego wystąpienia odwołać.

Gratuluję Ci serdecznie tego wyróżnienia. Poznaliśmy się osobiście dopiero wtedy, gdy nasza działalność podziemna i antykomunistyczna w zasadzie się kończyła, a przynajmniej tak nam się wtedy wydawało. Jestem szczęśliwy i dumny, że od tego czasu miałem okazję razem z Tobą pracować dalej nad tym, żeby podarowana nam Polska była Polską naszych marzeń. Cieszę się, że w tej pracy zawsze mogłem na Ciebie liczyć, ze byłeś dla mnie poważnym oparciem i pomocą. Jestem przekonany, że przyznany Ci Order nie mógł zawisnąć na piersi bardziej na to zasługującej.
Z najlepszymi życzeniami,
Jerzy Przystawa

24. März 2010 21:31
Katarzyna Rulewska

Chcę podziękować Ci za wspaniałe przeżycia w dniu wczorajszym. Twoje wystąpienie bardzo mnie wzruszyło, o każdym z przybyłych na uroczystość Twojego odznaczenia coś opowiedziałeś i usłyszałam wiele ciekawych i nieznanych mi bliżej historii.
Robiłam dużo zdjęć, jak już je obejrzę i uporządkuję, to wyślę mailem do Ciebie, a Ty może roześlesz do zainteresowanych.

Jeszcze raz dziękuję i serdecznie pozdrawiam
Katarzyna Rulewska


Montag, 29. März 2010 08:48
Jan Rulewski

Przyjacielu!
Było mi miło odświeżyć znajomość i poruszać się po przestrzeni Twego domu, który mnie oczarował podczas pierwszych wizyt w Neuköln.

Po raz pierwszy zobaczyłem zgromadzenie tak wielu wspaniałych ludzi, którymi się otaczałeś.
No,właśnie! Prżecież wielu z nich zasługuje na medal kapituły, w której uczestniczę.

Nie mogę się tego docżekać od Ciebie (wiadomości w tej sprawie — dopisek KED). 31.03 upływa termin .....!
Z poważaniem
Jan Rulewski


Berlin, 02.04.2010
Maria Stożek

LIST  

Drogi Panie Edwardzie!                                                                               Berlin, 2.04.10
Dziękuję pięknie za zaproszenie, ogromnie żałuję, że nie mogłam uczestniczyć, ale umarł nagle mój ostatni wujek w Krakowie (wspaniały, wyjątkowy człowiek) i pojechałam na pogrzeb, rozchorowałam się na grypę, wróciłam 2-a dni temu. Terz znowu wyjeżdżam i wrócę około 15-go. Jestem już na emeryturze. Serdecznie Panu gratuluję. Uważam, że dawno należało się Panu to odznaczenie za całą wspaniałą "robotę", którą Pan wykonywał. Zawsze byłam pełna podziwu dla Pana. Uważam, że jest Pan wjątkową osobowością, szlachetnymm, prawym człowiekiem, poza tym szalenie interesującym, przystojnym mężczyzną. Osobiście jestem Panu b. wdzięczna za wszystko, dzięki Panu miałam możność poznać wyjątkowe osoby, jak np. człowieka-legendę  Nowaka-Jeziorańskiego. Tamten okres jest dla mnie wyjątkowym przeżyciem, wspominam serdecznie, nawet z rozrzewnieniem naszą fantastyczną załogę, może jeszcze kiedyś się spotkamy.
Panie Edwardzie!
Wysyłałam Panu SMS, MMS, ale nie wiem, czy to wszystko doszło, więc posyłam kartkę. Życzę Panu pogodnych, słonecznych dni, mocy ducha i wytrwałości we wszystkich poczynaniach. wszystkiego najlepszego!
Łączę pozdrowienia, szczerze Panu oddana Maria Stożek

     Kliknij w miniaturę, aby ją powiększyć do czytelnego obrazu!

Freitag, 19. Februar 2010 18:17
Leszek Szaruga

Drogi Edwardzie,
gratulacje! Zapewne nie będę mógł przyjechać, ale adres podaję:
… … …
Pozdrawiam
Leszek


Freitag, 19. Februar 2010 14:26
Romuald Szeremietiew

Witaj Drogi Emerycie,
wysłałem do Ciebie maila z mojego laptopa, ale nie wiem, czy dotarł. Więc czynię to jeszcże raz z komputera domowego.

Edward,
cieszymy się z Izą, że zostałeś odznaczony
.
Rzeczpospolita nie zawsze potrafi dostrzec i docenić ludzi zasłużonych, a Ty wykonałeś dla Polski wielką pracę. A więc raz jeszcze składamy najserdeczniejsze gratulacje z powodu otrzymania Polonii.
Nie wiem, czy będę mógł zjawić się w ambasadzie (nasz adres masz prawidłowy). Jednak możesz być pewien, że będziemy z Tobą o tej 18:00 wspominając Cię najserdeczniej.

Iza (Twój tłumacz Kpielewa) i Romek (Twój skromny autor) Szeremietiew


Dienstag, 16. Februar 2010 12:10
Alexander Zając

Edward
serdecznie Ci gratuluję, myślę, że to był juz czas najwyższy,
żeby dostrzeżono również nasz wklad w odzyskanie przez Polskę
niepodległości.
………
Cieszę się, że z nasżego berlińskiego grona jesteś drugą osobą, która
wyróżnienie to otrzymała (Kaziu Michalczyk).
………
Jeszcze raz wszystkiego dobrego, ale przede wszystkim siły i ducha
w walce z chorobą i ściskam kciuki, żeby udało Ci się ją pokonać.

Dziękuję za zaproszenie, wezmę chętnie udział.
Serdecznie pozdrawiam

Alexander Zając


17. Februar 2010 10:19
Marek Zieliński

Gratuluję i podaję mój warszawski adres:
… … …
mieszkam co prawda czasowo w Moskwie, ale akurat na początku marca będę w kraju i mogę odebrać zaproszenie.
Serdecznie pozdrawiam
Marek Zieliński


Dienstag, 23. Februar 2010 15:37

Andrzej Zwaniecki

Witaj Edwardzie,
Gratulacje z powodu Krzyża.

Dziękuję też za zaproszenie, ale na uroczystość nie będę mógł przybyć.
Jeśli idzie o artykuł, to zapewne mógłbym coś skopiować i prżefaksować.
………

Pozdrowienia,

Andrzej


Paweł Kowalczyk
Montag, 19. April 2010 21:45

Drogi Edwardzie,

z ogromnym wzruszeniem przyjąłem informację o uroczystości wręczenia Ci Krzyża Oficerskiego Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Byłem równiez szczęśliwy, że mogłem w niej wziąć udział. Cieszę się bardzo, że Twoja praca i zaangażowanie zostało docenione. Jako 17-latek miałem możliwość spędzić w Poglądzie bardzo krótki, ale zarazem niezapomniany okres mojego życia. Czas ośmiu miesięcy współpracy z redakcją przyczynił się do ukształtowania mojej osobowości. Pamiętam jak podczas pierwszego wspólnego spotkania całej redakcji w nowo wyremontowanych pomieszczeniach Poglądu na Gesslerstrasse na początku 1984 roku powiedziałeś, że za 5 lat wszyscy będziemy mogli wrócić do wolnej Polski! Słowa, które wspominam i nigdy nie zapomnę być może, dlatego że wtedy wydawały mi się tak nierealne.

Będąc b. młodym człowiekiem wszystkich w redakcji odbierałem z wielkim szacunkiem i ogromnym respektem. Szczególnie do przeprowadzki z Katzbachstrasse, gdzie wszystko miało jeszcze charakter typowej partyzantki, grono redakcji było jedną rodziną, a w niej Ty wydawałeś mi się jej ojcem, który był również zawsze czuły dla innych. Przy różnych okazjach wspomnień o Poglądzie, między innymi wśród mojej najbliższej rodziny, zawsze pojawia się Twoja postać, którą ceniłem bardzo za pracowitość, upór i solidność. Głęboko wierzę, że te wszystkie dobre cechy pomogą Ci pokonać obecne problemy ze zdrowiem, czego życzę Ci z całego serca.

Paweł z Rodziną


Aleksandra Sołtysiak
Dn. 22.04.2010 r.

Szanowny Pan
Edward Stanisław Klimczak
Berlin

Dostojny Edwardzie!
Dołączając do gremium osób, które zechciałeś zaprosić do wspólnego udziału w przeżyciu uroczystości o wyjątkowym charakterze w dniu 23 marca 2010 roku w Ambasadzie RP w Berlinie, jakim było wręczenie Ci Krzyża Oficerskiego Orderu Zasługi RP przez J.E. Ambasadora Marka Prawdę w imieniu J.E. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego – pragnę złożyć na Twoje ręce najszczersze gratulacje i zapewnić, że to niezwykły zaszczyt móc z tej okazji dzielić z Tobą radość.
Słowa ogromnego uznania przesyłam Ci jako wyraz szacunku i wielkiego podziwu dla Twojej charyzmatycznej osobowości i dokonań na emigracji dla środowisk opozycyjnych po wprowadzeniu stanu wojennego w kraju. Jestem przekonana, że u podstaw Twoich dokonań legła wierność głoszonym ideałom i nieugięta wiara w zwycięstwo swobód obywatelskich nad Wisłą.
Z poważaniem
Aleksandra Sołtysiak
Zielona Góra
Polska

Zdjęcia, o których była mowa w wystąpieniach na uroczystości

 

Od lewej w górnym rzędzie m.in.: Rainer Hildebrandt, Edward Klimczak, Eugen Gabowitsch (rosyjski fizyk, dysydent), Maggi Fellitico (amerykańska współpracownica Międzynarodowego Towarzystwa Obrony Praw Człowieka — IGFM z Frankfurtu nad Menen); drugi od lewej w dolnym rzędzie Władimir Maksimow (rosyjski pisarz, założyciel i wieloletni redaktor wydawanego w Paryżu od 1974 r. miesięcznika "Kontynent"), obok Cornelia Gerstenmaier, publicystka i działaczka polityczyna, przewodnicząca Towarzystwa Kontynent e.V.; pierwsza z prawej rosyjska pisarka i publicystka Julia Wiszniewskaja.

"Rettet Sacharow!" (Ratujmy Sachrowa!) — pod takim mottem dr Rainer Hildbrandt, założyciel i dyrektor zachodnioberlińskiego Muzeum Muru Checkpoint Charlie, zorganizował w dniach 1.-3.07.1983 roku publiczną głodówkę protestacyjną w centrum Berlina Zachodniego przed Kościołem Pamięci. Andriej Sacharow — rosyjski fizyk atomowy światowej sławy, późniejszy laureat Nagrody Nobla, "ojciec" sowieckiej bomby wodorowej, kilkanaście lat wcześniej podjął działalność przeciwko wyścigowi zbrojeń i łamaniu praw człowieka w Związku Sowieckim, za co został deportowany z Moskwy do nadwołżańskiego miasta Gorkij (Niżnij Nowgorod), gdzie pozostawał odcięty od świata w domowym areszcie.

W solidarnościowej głodówce na schodach przed Kościołem Pamięci wzięło udział około 20 osób, w większości znanych rosyjskich emigrantów politycznych, ale byli także przedstawiciele innych narodowości, m.in. słynny norweski malarz Victor Sparre. Akcja ta odbiła się szerokim echem w prasie i telewizji. (Por. Bericht über das Solidaritätsfasten "Rettet Sacharow" vom 1.–3. Juli 1983 vor der Gedächtniskirche in Berlin. Bln. Arbeitsgemeinschaft 13. August 1983)