Przed 103 laty zmarł Karol Marks, wielce uczony filozof, umysł wybitny, znakomity pisarz niemiecki. Żył w epoce pary. Nigdy nie widział auta, światła elektrycznego czy telefonu, nie mówiąc o tysiącu innych rzeczy, które tworzą nasze środowisko techniczne i które traktujemy niemal jako dar przyrody.

"Nie w tym rzecz" — powiadają jego czciciele. — "Przecież nadal istnieje kapitalizm, i nadal znajduje zastosowanie teoria Marksa, za pomocą której potrafimy wytłumaczyć jego naturę, naukowo przewidzieć jego upadek jak też nakreślić doskonałe społeczeństwo przyszłości. Że kapitalizm wciąż jeszcze trwa, znaczy to bodaj, że nie wszystko zostało upaństwowione.

I rzeczywiście, globalne upaństwowienie środków produkcji, środków wymiany oraz środków komunikacji i informacji jest dla marksistów uniwersalnym lekiem na wszelkie zło i wszystkie społeczne choroby. O skuteczności tego lekarstwa przekonaliśmy się na własnej skórze; wiemy też, że jego nieuchronnym rezultatem jest upaństwowienie człowieka, czyli niewolnictwo. Sprawę tę pomińmy tu jednak, aby rozpatrzyć inną kwestię: – Co Marksowska teoria daje współczesności?

Że teoria ta może być użyteczna, jest oczywiste; funkcjonuje ona jako zasobnik haseł ideologicznych, służących najprzeróżniejszym interesom, w większości takim, które z Marksem nie mają nic wspólnego. Co można jednak za pomocą tej teorii wytłumaczyć?

Zadając to pytanie, musimy mieć na uwadze to, co w doktrynie tej jest dla niej swoiste. Nie należy Marksa ośmieszać przypisując mu odkrycie istnienia klas o sprzecznych interesach, o czym przecież wiedzieli już historycy w starożytności – nie ma w tym niczego, co byłoby specyficznie marksistowskie. Marks był oczywiście tego świadom i nie rościł sobie pretensji do takiego odkrycia. Podkreślił jednakże w znanym liście do Weydemeyera z 1852 roku, iż udowodnił był ("udowodnił", a nie "powiedział"), że walka klas prowadzi do dyktatury proletariatu, a w konsekwencji do społeczeństwa bezklasowego. Nikt nie wie, gdzie w dziełach tego filozofa (szczególnie przed 1852 r.) znajduje się dowód na ową imponującą panoramę zmian historycznych. Ale i ten problem tu pominiemy. Marks wierzył w "prawa historii". Nie miały to być jednak prawa w sensie nauk przyrodniczych, lecz raczej tendencje dziejowe; stąd też brak u Marksa wyraźnej różnicy między tłumaczeniem a przepowiednią. Dzisiaj widać, że prawie wszystkie proroctwa Marksa okazały się fałszywe.

Omówmy krótko najważniejsze.

Po pierwsze: wzrastające rozwarstwienie klasowe oraz postępujący upadek klasy średniej. — Miał rację Kautsky twierdząc, że cała teoria Marksa musiałaby runąć, gdyby ta przepowiednia okazała się fałszywa. Dziś wiemy, że okazała się ona jednoznacznie i w sposób oczywisty fałszywa.

Po drugie: wzrastające absolutne zubożenie klasy robotniczej (chodzi tu o absolutne, a nie tylko o względne zubożenie); to ostatnie, o którym Marks pisał w późniejszych pracach – nie da się również stwierdzić. – Wiara w absolutne zubożenie już za życia Marksa okazała się fałszywa.

Po trzecie: nieuchronność rewolucji proletariackiej. Rewolucja taka nigdy nie miała miejsca. Bolszewicki przewrót w Rosji na to miano nie zasługuje, ponieważ nie czerpał swojej siły napędowej z konfliktu między wielkoprzemysłowym proletariatem a kapitałem; przeprowadzony był pod hasłami nie mającymi żadnych socjalistycznych treści, nie mówiąc już o marksistowskich (pokój i ziemia dla chłopów).

Rewolucję robotniczą najbardziej przypomina powstanie i walka "Solidarności" w Polsce w latach 1980/81. Ta jedyna – aczkolwiek nieudana – rewolucja robotnicza wymierzona była przeciwko państwu socjalistycznemu – odbywała się pod znakiem krzyża, z błogosławieństwem Papieża. Tyle o naukowo odkrytych prawach historii.

Po czwarte: spadkowa tendencja stopy zysku. – Marks sądził, że postęp techniczny musi powodować spadek stopy zysku, ponieważ ta sama masa produktów wymagać będzie coraz mniej "pracy żywej"; skoro zysk, wedle Marksa, powstaje z wyzysku pracy, musi on maleć w stosunku do ilości użytego kapitału stałego. Proces ten zapowiadać miał nieuchronny krach kapitalizmu. Również i to prawo jest fałszywe, a jego błędność można unaocznić za pomocą tegoż Marksowskiego schematu: ten sam postęp techniczny, który zmniejsza udział kapitału zmiennego (przypadającego na płace robocze), powoduje zmniejszanie się wartości kapitału stałego. Jeśliby jednak nawet prawo to rzeczywiście działało, nie wieściłoby to bynajmniej końca kapitalizmu, ponieważ mechanizm takiego upadku – jak zauważyła to już Róża Luksemburg – jest niepojęty, tym bardziej jeśli zauważy się, że malejąca stopa zysku może towarzyszyć przyrostowi jego absolutnej masy.

Po piąte: wzrastająca niezdolność rynku do pobudzania postępu technicznego. – Mamy oczywiście do czynienia ze zjawiskiem zupełnie przeciwnym. Od czasu śmierci Karola Marksa, szczególnie zaś w wieku dwudziestym, gospodarka rynkowa jednoznacznie udowodniła, że niesie w sobie ogromny potencjał postępu technologicznego, podczas gdy socjalisty-czną gospodarkę państwową cechowała stagnacja i brak zdolności innowacyjnych. Wiemy też, dlaczego tak jest. Rynek kapitalistyczny wytworzył największą w historii masę dóbr konsumpcyjnych dla wszystkich klas, a i poziom życia w kapitalizmie, także warstw ubogich, jest o wiele wyższy, niż ludzkość zaznała go kiedykolwiek przedtem (nie mówiąc o demokratycznych formach życia, które możliwe są jedynie przy gospodarce rynkowej). Zauważyli to neomarksiści, którzy w przeciwieństwie do marksistów pierwszego okresu, piętnujących kapitalizm jako źródło nędzy, potępiają go teraz za to, że daje ludziom obfitość dóbr konsumpcyjnych. Widać też, że reformy gospodarcze w krajach socjalistycznych, o ile przynoszą jakiekolwiek wyniki, zawsze zmierzają w tym kierunku: częściowe odtwarzanie gospodarki rynkowej, czyli "kapitalizmu".

Te pięć proroctw stanowi szkielet marksizmu – wszystkie są fałszywe. Jeżeli chodzi o materialistyczne  pojmowanie

historii, to marksizm może zapewne zapisać sobie na konto kilka użytecznych spostrzeżeń, których niepodobna jednakże traktować jako wyjaśnienia świata. Jeżeli rozważa się materializm historyczny w jego sztywnej wersji (na co są podstawy w tekstach) i wierzy, że cały rozwój ludzkich społeczeństw wyznaczony jest walką klas oraz zmianami technologicznymi, że cała kultura jest niczym innym, aniżeli narzędziem tej walki, zaś prawo, religia, filozofia i sztuka nie mają własnej historii, wówczas daje się wiarę absurdalnemu dogmatowi, pozbawionemu uzasadnienia. Można jednakże tę samą teorię pojmować luźniej — jako regułę, według której w badaniach historii kultury należy brać pod uwagę walki społeczne i konflikty materialnych interesów, zaś instytucje polityczne uznać za częściowo zależne od osiągniętego stopnia rozwoju techniki oraz od walki klas.

W tej złagodzonej, skróconej wersji materializm historyczny jest trywialną prawdą, której nikt nie przeczy. Jest więc albo nonsensem, albo banałem. Trzeba oczywiście dodać, że marksizm w tym procesie przechodzenia prawdy w banał odegrał kluczową rolę, choć można również argumentować, że to — dzisiaj już banalne — spostrzeżenie znane było przed Marksem, i niezależnie od niego.

Marksowska teoria wartości, uważana później przez jej twórcę za kamień węgielny jego nauki, jest narzędziem ideologicznym, pozbawionym siły wyjaśniającej. W dwóch punktach zwłaszcza wychodzi ona poza Ricarda i Smitha. Po pierwsze, Marks twierdził, że robotnik sprzedaje kapitaliście swoją siłę roboczą, a nie pracę; po drugie, poczynił rozróżnienie między pracą konkretną i abstrakcyjną. Żaden z tych dodatków nie jest potrzebny albo użyteczny dla wytłumaczenia zjawisk konkurencji, konfliktu interesów, kryzysów, cyklów ekonomicznych i cen: te i inne aspekty gospodarki rynkowej stają się zrozumiałe dzięki analizie ruchu cen –  teoria wartości zaś nie wnosi niczego do zrozumienia tych zjawisk. Wartość w Marksowskiej teorii, to znaczy czas pracy skrystalizowany w towarze, jest niemierzalna; jest jakością ukrytą, wcale nie ułatwiającą rozumienia empirycznych zjawisk ekonomicznych. Współczesna ekonomia polityczna w odróżnieniu od ideologii ekonomicznych – nie różniłaby się zapewne wiele od swojego obecnego stanu, gdyby Marksa nie było.

Natomiast Marksowska teoria nie daje odpowiedzi na najbardziej palące i najważniejsze troski naszej współczesności. Nie należy za to winić Marksa, rzecz jasna, gdyż za jego życia sprawy nie pojawiały się jeszcze w takich kształtach. Jeśli chodzi o kwestie ekologiczne, to można znaleźć u Marksa kilka zdań na temat jedności człowieka i przyrody; zdań, które są zupełnie bez znaczenia, gdy chodzi o stawienie czoła zagrożeniom środowiska naturalnego, a przez to i życia ludzkiego. Kiedy rozważa się katastrofy demograficzne, teoria Marksa, oprócz kilku antymalthuzjańskich ogólników, nie daje nam nic. Nie sposób też uporać się teoretycznie za pomocą teorii marksistowskich z problemami rozwojowymi Trzeciego Świata. Marks nastawiony był eurocentrycznie; do nieeuropejskich cywilizacji i tradycji odnosił się z pogardą lub obojętnością. Kolonializm i imperializm oznaczały dla niego naturalne, nierzadko pożądane zwycięstwa wyższej cywilizacji nad zacofanymi kulturami. Lepiej nie cytować tu tego, co pisał Engels o zasadzie samostanowienia narodowego czy o Słowianach południowych lub narodach obszaru bałkańskiego.

Najmniej potrafi doktryna marksistowska uporać się ze sprawą współczesnych totalitarnych systemów socjalistycznych, chlubiących się, że ta właśnie doktryna jest ich ideologiczną podstawą. Wielu neomarksistów twierdzi oczywiście, że reżimy te nie mają nic wspólnego z "prawdziwym" marksizmem, jego diagnozami i przewidywaniami. Trzeba jednak zapytać, dlaczego to już w XIX w., na długo przed Rewolucją Rosyjską, wielu ludzi (przede wszystkim anarchistów) umiało w sposób dosyć szczegółowy opisać socjalizm, oparty na ideach marksistowskich, jako niewolnictwo państwowe. Skąd wzięło się to jasnowidztwo przepowiadające ucisk klasowy, wyzysk i państwo policyjne jako rezultat urzeczywistnienia teorii marksistowskiej?

Że marksizm nie jest w stanie ani tłumaczyć świata współczesnego, ani przewidywać przyszłości, nie znaczy to, iż nie warto czytać dzieł Karola Marksa. Wszedł on z pewnością do historii kultury europejskiej. Interesujące są nie tylko jego – literacko często znakomite – analizy historyczne i filozoficzne rozważania; interesujące są również jego fałszywe proroctwa. Trzeba znać wszystkich myślicieli, których dzieła przyczyniły się do nadania współczesnemu światu jego kształtu. Trzeba czytać Kartezjusza, nierozsądne byłoby jednak oczekiwanie, że w jego "Zasadach" znaleźć można fizyczne tłumaczenie świata. Również Marks stanowi bardzo ważną część naszego świata duchowego, niezależnie od zasadności jego roszczeń do "naukowości".

Przyczyny popularności Marksa w kręgach akademickich należy szukać m.in. w tym, że jego nauka w schematyzowanej formie przyciąga swoją prostotą. Sartre zauważył kiedyś, że marksiści są leniwi; wystarcza im jeden klucz, aby otworzyć wszystkie drzwi. I rzeczywiście, dzięki takiemu kluczowi, który można błyskawicznie zdobyć, znamy nie tylko całą historię ludzką, nigdy jej nie studiując, ale znamy też całą przyszłość świata, przy czym jesteśmy w posiadaniu przepisu na jego doskonałe urządzenie, gdzie wszelkie ludzkie troski i bóle są uleczone.

Skuteczność tej doktryny w polityce jest zupełnie inną sprawą. Kiedy w prasie jakiś reżim Trzeciego Świata określany jest jako "marksistowski", znaczy to tyle, że kraj ten rządzony jest despotycznie i że Związek Sowiecki czy też jego satelici dostarczają mu broni oraz wojskowych i policyjnych "doradców". Można ubolewać nad tym, że imperializm sowiecki zmonopolizował marksizm jako narzędzie samochwalstwa w ręku klasy uprzywilejowanej, trudno jednak przypuszczać,by doktryna ta zdolna była do odegrania jeszcze jakiejś innej roli w polityce światowej. Powoływanie się na nią oznacza — co oczywiście nie leżało w zamiarach Marksa — wspieranie idei zniewolenia człowieka.

Nauka Marksa nie czyni świata lepiej zrozumiałym. Nie sposób jednak zrozumieć współczesnego świata nie rozumiejąc wkładu tej doktryny w jego ukształtowanie.

Leszek Kołakowski

(Tłum. E. Klimczak)

Powrót do wyd. 153

Forum (Twój komentarz) dot. artykułu:
 
Linki:
www.jow.pl
www.edwardklimczak.de
(tłumaczenia sądowe: jęz. angielski, niemiecki, polski, rosyjski)
www.userpage.fu-berlin.de/klimczak
www.russischkurs-mgu.de
http://www.solidarni.waw.pl/