Strona 1 (27)

A papież siedział, patrzył i słuchał ...

  Wizyta Papieża w Wiedniu, mimo że towarzyszyła jej ogromna publicity prasy austriackiej i telewizji, które na pierwszych stronach i na wszystkich kanałach donosiły o każdym słowie i geście Ojca Swiętego, zgodnie uznanego przez ponad 2 tysiące akredytowanych dziennikarzy i fotoreporterów z całego świata za superstar – gwiazdę pierwszej wielkości – w oczach polskiego sprawozdawcy, pamiętającego wymiary gorącego i spontanicznego przyjęcia Karola Wojtyły przez miliony Polaków podczas jego drugiego pobytu w kraju, musi zostać odebrana mniej euforycznie; przyjęcie zgotowane Papieżowi przez Austriaków nacechowane było powagą, spokojem, a może nawet rezerwą. Nie wchodząc w szczegóły owacji pięciokrotnie większego tłumu sprzed 45-laty na Heldenplatz z okazji Anschlussu Austrii, można przypomnieć inne wiedeńskie powitania – bardziej tłumne i spontaniczne – znanych austriackich sportowców: mistrza świata  w  zjeździe  Karla Schranza po jego olimpijskiej dyskwalifikacji lub piłkarzy po mistrzostwach świata w Argentynie /zwycięstwo nad reprezentacją RFN/. Dopiero na tym tle można zrelatywizować popularność Jana Pawła II wśród Austriaków, którą to tak mocno podkreślano w miejscowej prasie.
    W  Wiedniu najbardziej gorąco witali Papieża Polacy na placu Karola, aczkolwiek i tu siła owacji i ilość uczestników spotkania w stosunku do ilości Polaków w Austrii odpowiadała raczej normie tego kraju. Przyjęcie Papieża przez austriackie społeczeństwo – chyba bardziej ciepłe niż przed dwoma laty z okazji Dnia Katolików Niemieckich w RFN – należy jednak uznać za normalne. Ten rzeczowy stosunek Austriaków do Papieża wynika z faktu, że z jego przyjazdem do Austrii nie wiązano żadnych nadziei i oczekiwań, jak to uprzednio miało miejsce w Polsce, czy w krajach Trzeciego Świata, gdzie z działalnością Kościoła wiążą się sprawy społeczne i polityczne, nadzieje  społeczeństw  na rozwiązanie  palących problemów socjalnych i obronę

Strona 2  (28)
praw człowieka. Dlatego też 20-ta podróż zagraniczna Papieża-Pielgrzyma – niezależnie od jej przyczynku, tj. 300-setnej rocznicy odsieczy Wiednia przez polskiego króla Jana Sobieskiego – miała charakter bardziej pastoralny, bardziej religijny, niż polityczny, choć akcentów politycznych jej nie brakowało.
    Polityczny wymiar papieskiej wizyty wyznaczyła bardziej nie rocznica pamiętnego zwycięstwa /12 września 1683 roku/ zjednoczonych sił chrześcijańskich pod wodzą polskiego króla nad zagrażającą raczej Europie niż Polsce muzułmańską nawałnicą, i nie, jak przypuszczano, wystąpienia Papieża, lecz treść przedłożonych głowie Kościoła katolickiego problemów i żądań przez katolicką młodzież austriacką, która właściwie jako jedyna spośród licznych ugrupowań i grup społecznych spotykających się z Janem Pawłem II otrzymała możliwość przedstawienia mu nurtujących ją problemów i swojego na nie punktu widzenia. Inni – reprezentanci kościołów chrześcijańskich, inwalidzi i chorzy, dyplomaci, przedstawiciele laickich organizacji chrześcijańskich, naukowcy i artyści, urzędnicy ONZ, robotnicy i gastarbeiterzy oraz Polacy – i taka była kolejność papieskich spotkań i audi
encji – nie mieli możliwości nawiązania dialogu z duchowym przywódcą 18-tu procent mieszkańców kuli ziemskiej. Scenariusz spotkań przewidywał co najwyżej wygłoszenie z ich strony mów powitalnych oraz wysłuchanie papieskiego kazania-przemówienia. Dlatego też spotkanie z austriacką młodzieżą na słynnym z piłkarskich imprez Praterze uważam za centralny i najbardziej interesujący moment ostatniej podróży Jana Pawła II. Spotkanie na Praterze odbyło się wieczorem dnia 10 września, w pierwszym dniu pobytu Jana Pawła w stolicy Austrii.
  W dżinsach, wesołymi grupkami, jak gdyby prosto z dyskoteki albo autobusami, jak na piłkarski mecz, przybyło z transparentami kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi na Prater. Czy było ich aż 80 tysięcy /F.A.Z./ czy też 100 tysięcy, jak tego chciały niektóre dzienniki austriackie regularnie zwiększające a nawet podwajające ilość uczestników spotkań z rzymskim Pontifexem?
    Niektóre sektory świeciły pustkami, za to na płycie boiska   miało   być  ponoć   20 tysięcy osób. Na zielonej murawie ułożono z kwiatów "polski" krzyż, rozpoczął się koncert młodzieżowej orkiestry w rytmie rocka, disco etc. Śpiewano, prezentowano tańce psychodeliczne i recytowano... Nie wiersze! – Teksty polityczne! – Pełne zaangażowania, pełne pasji i żądań. Stawiano pytania, domagano się odpowiedzi. Przez półtorej godziny. Przy zmiennym rytmie muzyki, przy zmianie świateł i efektów wizualnych. A Papież siedział, słuchał i patrzył...
  Nasto-i dwudziestolatki powiedziały Jego Swiątobliwości, w czym rzecz.
  Po pierwsze – jaki jest sens i cel życia. Wzrastająca we współczesnym społeczeństwie izolacja stwarza wśród młodych ludzi atmosferę lęku, powoduje ucieczkę od rzeczywistości, skłania do szukania zapomnienia w narkotykach, w alkoholu.
    Po drugie – jaki jest sens pracy. Młodzi ludzie pragną wykonywać sensowny trud; jedna z dziewcząt na rusztowaniu górującym nad murawą powiada: Nie szukamy pracy wyłącznie w celu zdobycia pieniędzy, pracy, w której ludzie są wymienni. Chcemy rozwijać nasze zdolności, znaleźć sens, aby być pożytecznym sobie wzajemnie, współuczestniczyć w dziele Boga.
    Po trzecie – ochrona środowiska naturalnego, przyrody stworzonej przez Boga. Słychać
Strona 3 (29)
śpiew ptaków, stukanie dzięcioła. Kiedy zostanie ścięte ostatnie drzewo... dźwięki te będziemy mogli odtworzyć tylko z taśmy. Młody mężczyzna oświadcza: Prawdziwie zielonych drzew nie znam. Przymus produkcji, władza przemysłu zwycięża ludzi walczących o ochronę przyrody.
    Po czwarte – jaki powinien być sam Kościół, Kościół z którym chcemy się identyfikować, Kościół, w którym chcemy znaleźć duchowa oporę, schronienie. Pytamy Cię, Papieżu, czy Kościół ten musi być taki, jakim jest teraz? Czy Kościół nie powinien otworzyć kobiecie drogi do kapłaństwa, czy kobieta nie może być duszpasterzem? Dlaczego Kościół nie przygarnia rozwiedzionych, odrzuca wierzących, którzy ponownie wstapili w związki małżeńskie? Chcemy Kościoła, który jest bardziej ludzki – wspaniałomyślny i wyrozumiały — który jednoznacznie opowiada się po stronie biednych i prześladowanych.
    Po piate — jaki ma sens dalszy rozwój przemysłu, powiększanie bogactwa krajów wysokouprzemysłowionych, kiedy każde uderzenie bębna, którego rytm słyszycie, oznacza śmierć człowieka z głodu. Jedno uderzenie — jedna śmierć głodowa. Czy należy się z tym godzić, że biedni stają się coraz biedniejsi, a bogaci coraz bogatsi? Należy zakłócić rytm śmierci. Jak? Pytamy Cię, Papieżu, pytanie nasze kierujemy do Kościoła!
  Po szóste — czy czeka nas zagłada atomowa? Popatrzcie na ekran, — na bombę, która zgładziła Hiroszimę. A gdzie są przykazania Ewangelii? Wieczne szczęście osiagnie ten, kto nie stosował przemocy. Młody człowiek stwierdza: Pokój nie nastąpi po jednogłośnie przyjętym wniosku w ONZ, nie nastąpi po osiągnięciu równowagi strachu.
    Treści wypowiedzi poparte są odpowiednio dobranymi obrazami na ogromnym wideoekranie, pantomimą grupy kilkudziesięciu dziewcząt, muzyką, songami, efektami świetlnymi. Od Papieża nie oczekuje się gestu supergwiazdy, uśmiechu li tylko zachęty. Młodzi ludzie oczekują od swojego przywódcy duchowego konkretów.
  Trudności naszych czasów — powiada Papież — budzą u wielu ludzi, szczególnie u ludzi młodych, najbardziej śmiałe marzenia, wyzwalają najlepsze siły ducha, serc i rąk. Budzi się gotowość do podzielenia się posiadanym, do zaangażowania się za cenę życia i bez wyrachowania. Przede wszystkim młodzi ludzie pragną tu wnieść swój wkład w uzdrowienie chorego i zmęczonego społeczeństwa. Chcecie społeczeństwa, w którym jest więcej prawdy, sprawiedliwości i miłosierdzia. Chcecie społeczeństwa, w którym jest więcej odpowiedzialności za człowieka i przyrodę, w którym jest więcej tolerancji i przede wszystkim pokoju. Zacznijcie więc od tego, że będzie prawdomówni, sprawiedliwi i miłosierni. Starając się o pokój, którego żądacie od innych, musicie sami żyć w pokoju. Wchodzicie w społeczeństwo, które sami musicie współtworzyć. Następne pokolenie zapyta was tak samo, jak wy dzisiaj pytacie starszych od was: co uczyniliście ze swojego życia i ze świata? Nie pozwólcie się sparaliżować przez proroków zła. Miejcie odwagę i cierpliwość, realizując krok za krokiem własne zamierzenia. Nie przerzucajcie odpowiedzialności na innych, na społeczeństwo, na państwo, na Kościół. Wyzwólcie się ze skargi i oskarżenia i podejmijcie sami odpowiedzialność. Nie zadowalajcie się własnym komfortem, swych zwątpień i obaw nie pozostawiajcie dla siebie, lecz idźcie naprzód. /…/ Znacie drogę. Naszą drogą jest Jezus Chrystus. Znacie jego przykazania. Traktujcie je poważnie. One wskażą wam drogę!
    Oto wszystko, co ma Papież do powiedzenia młodym ludziom na stadionie w wiedeńskim parku Prater. Czy to wystarcza? Czy wystarczy tylko znać troski i obawy młodego pokolenia, czy przykazania Ewangelii – bez konkretnego, ziemskiego zaangażowania się Kościoła, bez konkretnych wskazówek odnośnie realizacji celów – wystarczają dzisiaj i wystarczą jutro do podjęcia tych trosk i problemów, do złagodzenia stanów napięć, do zapobieżenia katastrofom, do ulżenia doli ludzkiej?
    W wystąpieniach młodzieży brzmią tony, które znajdujemy w deklaracjach ugrupowań eko-
Strona 4 (30)
logicznych, w oświadczeniach grup pacyfistycznych, w żądaniach formułowanych przez związki zawodowe pod adresem rządzących partii politycznych, które lekceważąc je, powoli tracą młodych wyborców, tak jak Kościół na Zachodzie – zarówno katolicki, jak i ewangelicki – traci wśród młodzieży zwolenników. Niepodejmowanie przez te instytucje problemów nurtujących współczesne społeczeństwo powoduje masową ucieczkę młodzieży od tradycyjnych struktur społecznych i religijnych, w tym również od Kościoła.
    Wydaje się, że austriacka młodzież nie otrzymała od Papieża pełnej odpowiedzi na postawione pytania. Ani słowem nie poruszył Jan Paweł II problemów wewnątrzkościelnych: sprawy celibatu, regulacji urodzin, rozwiedzionych małżeństw, roli kobiety w Kościele. Stanowisko Watykanu w odniesieniu do tych postulatów spotyka się z krytyką wiernych i nie tylko w Austrii, lecz również we Francji i w RFN. Słusznie stwierdza Frankfurter Rundschau /13.09.83/ komentując spotkanie na Praterze: Papież w swoich przemówieniach jest, być może, bardziej postępowy, niż niejeden zawodowy Europejczyk, który chętnie widzi koniec Europy na Łabie. Aby jednak napełnić treścią proponowaną przez niego wizję zjednoczonej Europy pod znakiem Krzyża, konieczne są odpowiedzi polityczne. Spotkanie z młodzieżą katolicką na wiedeńskim Praterze /choć starannie zaaranżowane/ uprzytomniło bardziej niż zorganizowana demonstracyjnie przez lewicę antypapieską manifestacja /w spaleniu papieskiej kukły wzięło udział około 500 osób  – przyp.E.K./, że Papież odpowiedzi takich nie posiada.
    Nasuwają się porównania z innymi podróżami zagranicznymi Jana Pawła II, szczególnie zaś z podróżą do Polski, gdzie podobnych spotkań i podobnego dialogu nie było. Tu widać istotne różnice między podejściem do religii i Kościoła przez Polaków i przez społeczeństwa Zachodu, co jest tematem samym dla siebie, który warto zasygnalizować.
   Podczas innych spotkań, jak powiedziałem, dialogu nie było. Powitanie Jana Pawła II kilka godzin wcześniej na lotnisku Schwechat odbyło się według znanej z innych podróży ceremonii, obejmującej tradycyjny już pocałunek gościnnej ziemi. Przejazd przez Wiedeń niczym nie przypominał triumfalnego pochodu Jana Pawła II w Warszawie. Tylko przed Hofburgiem, byłą rezydencją cesarza, zgromadziły się tłumy. Na Heldenplatz, gdzie wkrótce potem  odbyły się "europejskie nieszpory" przyszło ponad 50 tys. osób /Die Welt -100 tys./ Transparentów prawie nie było. Aby nie zasłaniały one widoku zebranym, policja zatroszczyła się o ich usunięcie. Z czasem do samotnego transparentu naszych redakcyjnych kolegów /Solidarność lebt!/, który policja pozwoliła rozwinąć z boku pod drzewami, dołączyły inne o religijnej treści. Zarówno ten transparent, jak i jeszcze inny plakat z napisem "Solidarność", zostały skrzętnie uchwycone przez kamerzystów telewizyjnych i pokazane w całej Europie. Gdy Jan Paweł II opuszczał Hofburg, mała grupka Polaków zawołała: Ojcze Święty, pamiętaj o "Solidarności"! Rzucił okiem na trasparent. Był zdziwiony czy zakłopotany?
    Transparentów "Solidarności" w Wiedniu było więcej. Na spotkaniu z Polakami w poniedziałek dnia 12.09.83 roku, na które przybyło około 10 tys. osób /prasa austriacka – 25
Strona 5 (31)
Seite 5 tys.; Die Welt – 30 tys./ było ich już sporo – z Domu Polskiego, z Grupy "Solidarności" wiedeńskiej. "Solidarność" z Monachium w liczbie osób 23 przywiozła ich aż trzy. "Solidarność" z Papieżem widziały miliony telewidzów. Byli Polacy z Buffallo: Zwyciężyliśmy W 1683 roku zwyciężymy i teraz – "Solidarność". Słowa te cytowały niemal wszystkie gazety niemieckie. Byli Czesi i Słowacy: Svatý Otce – pamatuj na Čechy a Slováky, Češi jsou s Tebou. Papież pamiętał o nich. Pod koniec przemówienia w języku polskim, zwrócił się do "czeskich braci i sióstr" w ich ojczystych językach.
  Ograniczone ramy tego szkicu nie pozwalają na szerszy komentarz przemówienia Jana Pawła II do Polaków. Stwierdzić jednak krótko należy, że termin spotkania z niejasnych przyczyn ustalony na poniedziałek, a nie, na przykład, na niedzielę,  nie pozwolił tysiącom rodaków mieszkającym w innych miastach Austrii czy w RFN na przyjazd do Wiednia. W swoim przemówieniu mającym w zasadzie wyłącznie charakter religijny, Jan Paweł II nie potrafił nawiązać kontaktu z zebranymi. Początkowe owacje zastąpiło milczące przysłuchiwanie się pasterskiemu słowu, które chyba tylko jeden raz zostało przerwane oklaskami
.
  Znam przynajmniej w części, Wasze bóle i Waszą gorycz związane z tym przeszczepieniem, jakim jest emigracja. Wielu z tych bólów może nie przewidywaliście, może wielu próbom i pokusom, jakie pojawiły się w tym świecie, macie czasem ochotę ulec. Nie
będę ich tu
wymieniał, znacie je dobrze, ale proszę Was, nie pozwólcie się przesiewać żadnym siłom i ułudom. Bądźcie dojrzali dojrzałością wiary i mocni mocą ducha. Trudźcie się dla dobra Waszego i Waszych rodzin, niech te rodziny będą wierne ewangelicznemu prawu miłości, niech będą szkołą wiary. Pracujcie dla dobra tej wspólnoty, którą wybraliście lub w której wypadło Wam żyć. Bądźcie wdzięczni za każde dobro i umiejcie po chrześcijańsku przebaczać. Zachowujcie dobre imię Wasze i imię Ziemi, z której wyrośliście. Zachowujcie i pomnażajcie to dziedzictwo, które nosicie w sobie. Bądźcie mu wierni w tym, co dobre. Taka jest droga do ocalenia własnej godności i poszanowania godności innych.
    Nie pozwólcie sprowadzić Waszego ducha na poziom jakiegokolwiek materializmu. Poprzez parafie zachowujcie i pogłębiajcie więź z Kościołem. W jego Sakramentach otwierajcie sobie zdroje łask Odkupiciela.
    Zagraniczni dziennikarze, którzy oczekiwali, że właśnie w spotkaniu z rodakami i emigranta-
Strona 6 (31)
mi z totalitarnego kraju, Jan Paweł postara się o silniejsze akcenty polityczne, srodze się zawiedli. Zobaczyli za to "Krakowiaka" w wykonaniu polskiego zespołu. O akcenty polityczne postarali się sympatycy "Solidarności". Nad placem górowały transparenty związkowe, widać było setki choragiewek z napisem "Solidarność" i dziesiatki rąk ze znakiem "V". Spiewano Boże, coś Polskę... Raczej nieudolnie. Złe języki twierdzą-, że Jan Paweł II przestał śpiewać, gdy zgromadzeni doszli do słów Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie. Spotkanie zakończono hymnem narodowym. Papież odjechał. Nawoływań księdza do wspólnej modlitwy nikt już nie słuchał. 5 minut później plac przed kościołem Karola opustoszał.
    Papieska wizyta w Wiedniu zakończyła się dnia następnego /13.09.83/ na Kahlenbergu, wzgórzu opodal miasta, gdzie stoi polski kościół. I tu wśród przybyłych /5-8 tysięcy/ przeważali Polacy. I tu były transparenty "Solidarności".
  W godzinach popołudniowych dnia 13 września 1983 roku, po krótkim pobycie w Mariazell, dokad Papież udał się helikopterem, zakończył swą pielgrzymkę, odlatujac samolotem autriackich linii lotniczych do Rzymu.
Edward Klimczak

 

Serwis fotograficzny — POGLĄD